Kochani jak co tydzień tak i dzisiaj chcę z Wami podzielić się pewnymi przemyśleniami. Dzisiaj w moim sercu mam pewien obraz, obraz duchowej podróży, w jakiej uczestniczy każdy z nas. Pytanie, które stawiam na początku brzmi: czy masz swoje Morze Czerwone? Takie, które musisz przejść, aby pokonać w swoim życiu lęk, strach, wątpliwości, grzech. Przejść to morze, by w końcu dostąpić zwycięstwa nad tym, co nie pozwala nam pełni cieszyć się życiem w bliskości z Bogiem.Takie Morze przeszli pewnego dnia Izraelici. To nie tylko historia, którą dobrze się czyta, to nie tylko jakaś plamka na mapie, ale wierzę, że jest to głęboki symbol , który dzisiaj przemawia do nas. Kiedy Mojżesz i lud dotarli do brzegu Morz Czerwonego, zobaczyli pędzące rydwany Egipcjan. To nie był widok, który napawał otuchą. Czy byli w pułapce? Pewnie wielu tak myślało. Więcej.. lud zaczął wołać, narzekać: po co nam wyprowadziłeś z Egiptu? Źle nam tam było??? I teraz stoją nad brzegiem Morza Czerwonego – przed nimi woda, za nimi armia faraona, a oni sami wydają się być w pułapce, nie mając wyjścia. To moment, w którym wszystko, co znali, wydaje się być za nimi, a to, co nieznane, jawi się jako zagłada, jako coś przerażającego i ze złym zakończeniem. Pewnie stała tam wbita na brzegu tabliczka z napisem: TYLKO DLA ODWAŻNYCH ..lub.. TYLKO DLA UFNYCH..I wielu zaczęło marudzić : „Nie dziękuje, nie umiem pływać” , „E tam..Nie..woda jest za zimna”… Czasami życie właśnie tak wygląda – zgodzicie sie? Stoisz nad brzegiem., przed tobą przyszłość, która wygląda jak gigantyczna tafla wody, często wzburzonej, głębokiej a za tobą to, co znane..ale przerażające. A ty nie wiesz, czy masz tylko zrobić krok do przodu, czy lepiej cofnąć się i po prostu wrócić. Bo kiedy stajemy przed Morzem Czerwonym, zawsze istnieje pokusa powrotu. Trzeb podjąć decyzję, a ty nie wiesz, czy masz zrobić krok do przodu, czy lepiej cofnąć się i po prostu wrócić. I co sie wtedy dzieje? Mojżesz wypowiada te znamienne słowa: Nie bójcie się, stójcie i patrzcie na wybawienie PANA ! Wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana! No tak,..dobrze sie mówi…ale wszystko co widzimy, to woda, i to nie jakieś bajorko, nie rzeczka, to morze !!!Jak zaufać Bogu, skoro wszystko wokół mówi , że nie damy rady?Ale zadam sobie i Wam pytanie: czy Bóg obiecał, że będzie łatwo? Stawiam lody temu, kto pokaże mi werset w którym Pan obiecał nam życie bez prób, doświadczeń tylko z pasmem sukcesu i powodzeń, werset w którym mówi, że czeka nas tylko łatwe i wygodne życie? Nie, On nie obiecuje, że będzie łatwo. Wręcz przeciwnie. On mówi, że będzie dobrze i pięknie, choć nie od razu. I że przejście przez morze jest możliwe – chociaż byc może nie będziesz tego rozumieć w danej chwili. Mojżesz sie nie załamał. nie wsłuchał się w krzyki narzekania, choć mógł to zrobić. Zrobił cos innego: uwierzył w to co mówił Bóg, nie pozwolił sobie na to, by strach kontrolował Jego wiarę. Następnie działał zgodnie z tym co Bóg mu powiedział.Może masz swoje Morze Czerwone- może czujesz, że jest coś co Cie przerasta? Zadajesz sobie pytania jak stawić temu czoła? Odpowiedź jest tylko jedna, głośno z wiarą wypowiedź tę wspaniała Bożą obietnicę „Nie bój się. Zaufaj. Ja cię przeprowadzę.” Wiem, że Bóg obok takiej postawy nie przejdzie obojętnie! Zobaczysz jak rzeczy będą się zmieniały. Już to wielkie przerażająco głębokie Morze nie będzie tak przerażało. To co wydawało się niemożliwym, stało się wyzwanie, które dzięki Bogu pokonałeś!Kiedy jesteśmy otoczeni trudnościami i nie wiemy co zrobić, nie powinniśmy się lękać i stać w miejscu! Niepokój często sprawia, że pędzimy naprzód, lub na oślep…bez Boga…po swojemu.. Nie damy rady sami osuszyć Morza Czerwonego, sami nie pokonamy zastępów Egipcjan, którzy nas nękają. Potrzebujemy naszego Boga!!! Musimy iśc z Nim. Nie przed Nim, też nie za Nim..ale z NIM! I kiedy nadchodzi ten, kiedy przechodzisz Morze , stajesz odwracasz się za siebie i zaczynasz śpiewać! Śpiewasz piękną pochwalną pieśń, bez końca, z sercem pełnym wdzięczności. To jest czas na pieśń uwielbienia, tak jak uczynili to Izraelici: ,,Wówczas Mojżesz i synowie Izraela zaśpiewali PANU tę pieśń: Będę śpiewał PANU, bo bardzo się wywyższył. Konia i jego jeźdźca wrzucił w morze.PAN moją mocą i moją chwałą, bo stał się dla mnie zbawieniem”. Kochani, podróż Izraelitów wtedy się nie zakończyła, pamiętacie? Przed nimi była jeszcze pustynia. Tak wygląda właśnie życie! Nasze życie to długa droga, która wymaga wytrwałości, codziennego poddawania się Bogu i podejmowania decyzji, które prowadzą do ostatecznego celu – Ziemi Obiecanej. Ale wiedzmy to , że na końcu każdej drogi, czy to przejścia przez Morze, czy też przez pustynię, jeśli idziemy z Panem, czeka nas pieśń wdzięczności! Czy masz taką pieśń? A może wciąż stoisz nad brzegiem własnego Morza? Proszę, uchwyć się Jezusa, nie pozwól , by strach Cię pokonał. Idź naprzód. Z Bogiem wszystko jest możliwe!




