Prawdziwa wiara nie polega na wygodach.

Dzisiaj poczytałem o historii Wielkich Przebudzeń XVIII wieku. To był niesamowity czas Bożego poruszenia. To też czas wielkich kaznodziejów min. Jonathana Edwardsa czy George Whitefielda. Właśnie wtedy Edward wygłosił swoje słynne kazanie: Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga.
Kiedy myślimy o tym czasie to zazwyczaj wyobrażamy sobie te wszystkie wielkie tłumy, pękające w szwach kościoły, sale, gorliwe kazania. Rzadko jednak wspomina się o rdzennych Amerykanach, a przecież Duch Święty działał również wśród nich. Jednym z takich plemion było plemię Mohegan (nie mylić z Mohikanami, którzy żyli dalej na zachód, nad północnym dorzeczu rzeki Hudson).

Z tego plemienia płynie piękna historia Samsona Occoma, Moheganina, który stał się kaznodzieją zarówno wśród rdzennych Amerykanów, jak i wśród białych osadników. I to, co najważniejsze, pozostał wierny Bogu mimo wielu, wielu trudności.
Pozwólcie… kilka słów o Samsonie. Mając 16 lat, usłyszał kazania o przebudzeniu i nie mógł o nich ich w żaden sposób zapomnieć. Dręczyła go myśl, że musi coś zmienić w swoim życiu. Z czasem, przekonany o prawdziwości chrześcijańskiej wiary, o prawdziwości Bożego Słowa stał się naśladowcą Jezusa. Choć początkowo nie umiał czytać, postanowił nauczyć się języka angielskiego i hebrajskiego, by samodzielnie zgłębiać Pismo Święte. Wkrótce stał się pierwszym rdzennym Amerykaninem, który publikował teksty w języku angielskim.

Occom zaczął odważnie głosić Ewangelię wśród swojego ludu i założył szkołę dla dzieci rdzennych Amerykanów. Jego poświęcenie zostało docenione przez liderów kościoła, którzy ordynowali go na misjonarza. Mimo trudnych warunków finansowych – gdzie biali duchowni otrzymywali godziwe wynagrodzenie, a on jedynie ułamek tej kwoty – Occom nie przestał pełnić swojej służby. Wiernie głosił Ewangelię, wierząc, że to, co robi, ma wieczne znaczenie.
I co się dalej dzieje? Pewnie służba rosła i rosła a sam Occom był doceniany i szanowany. Hmm… Gdy pojechał do Anglii, aby zebrać fundusze na szkołę dla rdzennych Amerykanów, wydarzyło się coś, czego nie tylko on, ale wielu z nim się nie spodziewało. Fundusze, które zebrał, miały pomagać rdzennym studentom, jednak szkoła Dartmouth została wypełniona głównie młodymi białymi ludźmi. Occom poczuł się oszukany, zdradzony przez swojego mentora, Eleazara Wheelocka, który nie dotrzymał obietnicy wsparcia dla jego rodziny. Został sam, zdradzony przez białych, a przez swoich odrzucony i nie zrozumiany…
Może się podłamać prawda? Można zostawić wszystko, rzucić i obrazić się na Boga? Można… Jednak Occom nie porzucił swojej misji. Głosił wiernie Ewangelię, bronił praw swojego ludu, tego, który w dużej części go odrzucił, chroniąc ich nieczęsto przed wykorzystywaniem przez białych.

O jego życiu można powiedzieć jednym zdaniem: było pełne trudności, lecz nigdy nie utracił wiary.
Occom zmarł w 1792 roku, żyjąc pomiędzy dwoma światami, które go odrzucały. Pozostawił po sobie hymny, które były echem jego niezłomnej wiary w obliczu odrzucenia. W jednym z nich napisał:
„Wołajcie, bracia, wołajcie pieśnią świętą, On pił żółć, aby dać nam wino.”

Jego życie jest niczym cichy, ale nieustający świadek Bożej obecności w najciemniejszych chwilach. Przypomina nam, że Bóg nie opuszcza nas nawet wtedy, gdy zdrada, cierpienie i uprzedzenia stają się naszym codziennym doświadczeniem. Jak mówi List do Hebrajczyków 13:5: „Nigdy cię nie opuszczę ani nie porzucę”. Occom pił gorzką żółć zdrady, głodu, biedy i odrzucenia, ale mimo to jego serce nie zapomniało o Jezusie, który ma moc przemieniać gorycz w błogosławioną radość.

Gdy czytam historię Jego życia, widzę tak bardzo często powtarzającą się prawdę, która jest taka sama u Bożych wojowników: Prawdziwa wiara nie polega na wygodach ani na obiecanych zewnętrznych sukcesach, lecz na wytrwałości, która przetrwa najcięższe próby. Jego wierność jest świadectwem, że lojalność wobec Boga nie zna granic — ona nie poddaje się, nawet gdy świat nas zdradza, a najbliżsi zawodzą. Wierność Occoma nie była łatwa ani szeroko uznawana, lecz trwała nieugięcie, jak wiara, która nie podlega zmiennym okolicznościom, ale jest zakorzeniona w głębokiej więzi z Tym, który nigdy nas nie porzuci.
Wierność Occoma nie była ani prosta, ani popularna, lecz stała się niezłomna, jak wiara, która nie nie podlega zmiennym okolicznościom. Dlaczego? Ponieważ oparta jest na niezachwianej więzi z Tym, który zawsze pozostaje przy nas i nigdy nas nie porzuci!

Kategorie:
WordPress Cookie Plugin od Real Cookie Banner