Pomyślałem, że dwa tygodnie wystarczą na przerwę od bloga, więc czas napisać coś nowego 🙂
Dzisiaj wyjątkowo mocno dotyka mnie jeden werset. Znam go przecież bardzo dobrze, ale piękno Słowa Bożego polega właśnie na tym, że potrafi przemówić do nas zawsze inaczej. I właśnie dziś ten werset na nowo do mnie przemówił. Już śpieszę Wam podać, o który fragment chodzi — w tłumaczeniu NPD. Znajdziemy go w Psalmie 91:4:
„On swymi ramionami troskliwie cię otuli i swoją wiernością otoczy jak tarczą.”
I co Wy na to?
Ten werset przeczytałem dziś rano. Nieprzypadkowo — jestem tego pewien.
Bóg jest dobrym Bogiem. On posyła swoje Słowo w odpowiednim czasie. Dzisiaj bardzo go potrzebowałem. Wiem, że nie tylko ja.
Te słowa miały ogrzać moje serce, wlać ciepło w każdy jego zakamarek. I jak zawsze — uczyniły to.
Czasem czujemy się, jakbyśmy mieli stawić czoła wielkiej burzy — burzy problemów, kłopotów finansowych, zdrowotnych, wszystkiego, co może uderzyć i powalić. Właśnie wtedy czujemy, że nie jesteśmy sami. Choć wiatr napiera, choć burza wokół nas szaleje, wiemy, że ktoś znacznie większy i silniejszy od tego wszystkiego jest obok nas.
I wtedy przychodzi przekonanie, że Jego ramiona — choć tak silne — są jednocześnie delikatne, że możesz bez cienia wątpliwości pozwolić się im objąć. Wiesz, że wiatr i burza cię nie powalą, bo to, co zagrażało, nagle traci całą swoją moc.
Kto tak działa? Kim jest Ten, który ma taką moc?
J E G O imię J E Z U S !!!
Tak właśnie działa nasz Pan. On nie tylko patrzy, ale przychodzi i robi coś, co uspokaja nasze skołatane serca… cicho szepcze: „Moje dziecko — jesteś bezpieczne.”
Czy łatwo ufać, kiedy problemy się piętrzą? Nie — to jest bardzo trudne. Wszystko mówi: „Broń się, szukaj własnych, szybkich rozwiązań…” Ale wtedy Duch Święty podpowiada nam zupełnie coś innego: „Spójrz na Golgotę i krzyż, a twoja perspektywa się zmieni.” A kiedy to robisz, czujesz, jak w twoje serce wlewa się błoga pewność, że Ten, który oddał za ciebie życie, nie zostawi cię teraz.
Tak, po stokroć TAK! Jestem pewien, że te ramiona nigdy mnie nie zawiodą. Wiem, że w nich jestem zawsze bezpieczny — zwłaszcza wtedy, gdy na horyzoncie pojawia się kolejna burza.
A Jego wierność? Psalmista napisał, że jest jak tarcza — najsilniejsza, nie do przebicia! Chroni moje serce, moje myśli, całe moje życie. Wierność Boga nie podlega nastrojom ani sezonowym zmianom. Nie słabnie wraz z moją siłą. Jest pewna i stała, bo zakorzeniona w Jego naturze — a On jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Amen!
Na koniec myślę o tym, że tak jak każdy człowiek, czasami mam wątpliwości. Zderzam się z moimi lękami, strachami, emocjami. Jednak uczę się tej jednej lekcji: nigdy nie mogę przestać Mu ufać. Mogę czekać, ale muszę być pewien, że On zawsze dotrzyma słowa.
Nie wiem, jak dzisiaj się czujesz i co przeżywasz. Może czujesz się słaby, bezradny, a może coś cię przeraża? Zrób coś, co nigdy nie zawodzi. Idź do Niego. Pozwól, by otulił cię swoimi ramionami. Pozwól, by Jego wierność stała się twoją ochroną. Zrób to jak najszybciej!




